Znalazłem Amigę…

Długo szukałem, często przeglądałem oferty na sieci w nadziei że w końcu znajdę Amigę, najlepiej 1200… Do tego w rozsądnej cenie. Niestety coś takiego jak rozsądna cena tutaj nie istnieje. Przeważnie model A1200 kosztuje o wiele więcej niż wtedy kiedy ja sprzedawałem swoją. To było chyba w okolicach 1996 roku, wziąłem wtedy za amisię ponad 900zł. Dobrze pamiętam bo wtedy już po sprzedaży brakowało mi dokładnie 400zł do wymarzonego (używanego) peceta 486DX4.

Dzisiaj mógłbym powiedzieć że żałuję tej sprzedaży, gdzieś chyba już tak pisałem ale w sumie to może i nie bo gdyby nie rozstanie z amigą, z przygodą a później pracą i nauką na PC spotkał bym się nieco później. Tak że śmiało i ostatecznie stwierdzam że nie żałuję i już. No może ciut ciut 😉

Trochę jednak tęsknię

Chciałbym ja mieć głównie z sentymentu, czasami może trochę pograć ale czy na prawdę tego potrzebuję i chcę? Sam już nie wiem, wspomnienia mam bardzo fajne i może to wystarczy? Na pewno spędziła by większość czasu w szafie, może raz na rok byłaby uruchomiona…

Rozwiązanie chyba dla mnie

Spadło jak z nieba 😉 Nowy model PI 400 wygląda konkretnie inaczej niż ten o którym pisałem tutaj (który u mnie służy tylko do emulacji Pegaza) i rzecz jasna bardziej przypomina Amigę. Ma też dedykowany projekt/system i myślę że to może być na prawdę ciekawe.

Turn The Raspberry Pi 400 Into The Ultimate Amiga!

A tutaj video prezentacja PI 400 i The Ultimate Amiga:

Wkrótce zamówię ten sprzęt i w wolnej chwili ogarnę bardziej szczegółowo temat.

CDN.