Jaką masz grafę? Riva TNT! Ja mam 3dfx-a, riva wysiada.

A było chyba odwrotnie, to Riva była silniejsza, nie pamiętam. Były dyskusje z kumplami, kupowało się, wymieniało co rusz na nowsze itd. Dawne czasy a sam tytuł tego wpisu totalnie nie z tej epoki 😉 Jaka Riva TNT? Co to jest? A 3dfx? hmmm…

Mimo fajnej rozrywki gdzieś tam w otchłani zawsze myślało się o tym że grafika mogłaby być bardziej realna, ładniejsza. Zastanawiałem się jak będą wyglądać gry w przyszłości i w sumie wszyscy z kumplami niecierpliwie czekaliśmy na ten realizm, który dziś nie jest niczym nadzwyczajnym i którego obecnie nie za bardzo lubię w grach, dzisiejsze gry to bardziej symulacje realności w różnych wydaniach.

W sumie niewiele się zmieniło jak popatrzy się na komentarze na niektórych stronach o tematyce PC. Zmieniły się za to karty i nie myśli ich mocy bo to oczywiste, ale przede wszystkim wygląd zewnętrzny. Jeszcze kilkanaście lat temu karta graficzna wyglądała hmmm jak karta, każda inna.

Kawałek płytki pcb, kilka scalaków, kondensatory no i oczywiście procesor czasami z wentylatorem który najczęściej był problemem z powodu hałasu który z siebie wydzielał. Co nowszy model, to większy aż urosły do takich monstrualnych rozmiarów jak dzisiaj. I kto by wtedy pomyślał że za kartę graficzną z wyższej półki w 2020 roku np. RTX 3090 trzeba będzie zapłacić ponad 7 tyś zł… Tam to dopiero jest MOC, kawał bydlaka 😉

Spokojna głowa, za kilka lat będzie to słabizna za grosze. Takie życie peryferiów w świecie PC 😉 co ja piszę, z innymi produktami dzisiejszej cywilizacji jest to samo…

Trochę historii

W latach 90-tych mieliśmy pikseliozę, bardzo lubiłem te gry, mało kto wtedy liczył na „fotorealistkę”, najważniejsza była rozwałka i rozrywka. Z czasem jednak gry zaczęły być bardziej rozbudowane a ich autorzy chcieli by były bardziej realne. Piksele zmniejszały się, to znaczy tak zwana rozdzielczość się zwiększała i nasze oczy trudniej dostrzegały już te kwadraty. Bardziej rozbudowane otoczenie, efekty i obiekty 3d spowodowały że potrzebna była większa moc obliczeniowa. W tych czasach to głównie procesor musiał sobie z tym wszystkim radzić. W pewnym momencie pojawił się 3dfx Voodoo i nastąpiła totalna rewolucja.

Orchid Voodoo1 niedawno dokupiony do komputera Pentium2.

Z pikseliozy zrobiła się wygładzona tekstura, kwadraty prawie zniknęły. Wszystko wyglądało po prostu ładniej. To była totalna zmiana jak za dotknięciem magicznej różdżki, gry zmieniały się nie do poznania. Wystarczyło tylko wpiąć do komputera kartę 3dfx, połączyć ją z kartą graficzną i była jazda bez trzymanki.

Na początku było wielkie wow, ale z tego co pamiętam programiści gier w niedalekiej przyszłości woleli (lub zostało im to z góry narzucone) rozwijać DirectX a 3dfx uparcie stał murem za tym drugim i to chyba to go wykończyło. Voodoo2 był ostatnim z pogromców, który trochę namieszał na rynku gier. Konkurencja nie spała a kolejne karty np 3 (bansche) już tylko kopały pod sobą dołki aby w ostateczności 3dfx został przejęty przez dziś znaną wszystkim firmę Nvidia. Obecnie wszystkie gry korzystają z DirectX chyba. Nie będę wnikał w szczegóły bo sam nie wiem zbyt wiele już na ten temat a kto chce to sobie znajdzie.

Moje karty

Nie pamiętam jaką miałem kartę graficzną w moim pierwszym komputerze PC 486, ale chyba jakiś Trident na złączu ISA. W kolejnym już była S3 Virge 4mb na PCI do której po jakimś czasie dodałem 3dfx Voodoo. Kolejna i ostatnia jaką pamiętam z dawnych czasów (mam ją do dzisiaj) to Gforce mx400 na AGP (na poniższym zdjęciu), ale zaraz zaraz… W miedzy czasie była też gdzieś wspomniana w tytule Riva TNT, nazywaliśmy ją pogromcą 3dfx-ów. No i oczywiście te obecne karty z kolekcji PC retro (zdjęcia na początku wpisu).

Nadal sprawny Nvidia GForce 400MX

Chwilowy powrót i fascynacja

Moje przygody z tymi „dzisiejszymi” grafikami zakończyły się na obecnej karcie graficznej i jest to stary Gtx 660 (na serio, musiałem sprawdzić w menedżerze urządzeń 😀 bo zapomniałem już ). Ponad 8 lat temu faza na grafikę wróciła do mnie na krótką chwilę i to właśnie wtedy zaraz po premierach byłem uradowanym posiadaczem Gtx 280 a później 2 x Gtx 480 w trybie sli. Właśnie teraz uświadomiłem sobie że za dwa te Gtx 480 zapłaciłem prawie tyle samo co kosztuje dzisiaj ten Rtx o którym pisałem wyżej… Never more 😉

Te ostatnie często nazywano grzejnikami lub coś w tym stylu – były bardzo gorące. To były moje pierwsze i jak do tej pory ostatnie  karty graficzne z najwyższej półki w tamtych czasach. Niesamowite wrażenia, kiedy odpalało się najnowsze gry w max ustawieniach – śmigały niesamowicie. To było takie spełnienie marzeń z dawnych lat. Grało się wtedy trochę w hity takie jak FarCry2 i 3, Mass Effect, Metro 2033 itp. To był krótki epizod, karty po kilku miesiącach sprzedałem, nie miałem już czasu i chęci na granie.

Ale czemu?

Nie wiem, może to że człowiek już sporo starszy, może wypadł z obiegu, może zacofany 😮 Obecne gry, największe hity wykorzystujące najnowsze technologie graficzne, światło tryski, cienie itp w ogóle mnie nie przyciągają. Nie powiem że są nie ładne, wręcz przeciwnie – są, ale to już nie to samo. Jest tutaj wszystkiego wiele więcej i ładniej ale czegoś jednak dla mnie brakuje. Wydaje mi się że większość jest zbyt mocno wyreżyserowana i goni usilnie gracza jak ma grać – tak jak by oglądać film i jednocześnie w małym stopniu mieć wpływ na rozwój i zakończenie. Co innego w grach sieciowych, ale to już nie moja bajka.

Powrót do przeszłości

Któregoś dnia podczas porządków na dysku podwinął mi się jakiś plik ze starą grą. Był to Hurrican 1,  stara gra ale do odpalenia na dzisiejszych sprzętach. Zacząłem grać i chyba mój powrót do przeszłości gier zaczął się właśnie wtedy. Znów posmakowałem magii platformówki i lekkiej piokseliozy. Taka prosta gra, nie wymagająca specjalnej mocy a jednak wciągająca i dająca sporo rozrywki.

Więcej pikseliozy! Zaczęło się szukanie

Nie mocy, nie pamięci a PIKSELI, tak trochę w odwrotną stronę.  Albo cofnąłem się w rozwoju brzydko ujmując albo po prostu z końcem beztroskiego życia nastolatka zapomniałem co na prawdę lubiłem. Goniło się za nowościami itp a stare tytuły poszły w odstawkę. To były zupełnie inne gry, nie tak skomplikowane, nie udające realizmu. Nie potrzebujące żadnych Gtx-ów i mega szybkich sprzętów. Czasami najprostsze rozwiązania są bardzo interesujące, nie dość że owe gry dają mi rozrywkę to co lepsze – przywołują fajne wspomnienia i czasy.

Starałem sobie przypomnieć w co grałem i lista wiąż się wydłużała. Było sporo tych gier, wielu z nich nie pamiętam już ale poniższe tytuły to były gry z którymi spędziłem na prawdę sporo czasu i bardzo lubiłem w nie grać.

  • Pegasus: Contra, F1, SkyDestory, Mario, S.Robin Hood, Chip&Dale, Micro machines, Tank, Arcanoid
  • Amiga: Dune2, Cytadela, Cannon Foder, Rick dungerous, Mortal Kombat, Lethal weapon, Home alone
  • PC: Doom, Heretic, Alladin, Prince of Persia, Blood, Carmmagedon, Red Alert, Warcraft, Sim City, Theme hospital, Supaplex, Deluxe Ski JUMP

O niektórych tytułach pozwolę sobie nieco więcej napisać w osobnym wpisie, który wkrótce pojawi się na blogu.

Na zakończenie

Miło było powspominać, w trakcie pisania przypomniało mi się wiele ciekawych rzeczy w tej tematyce. No i jak zwykle, nieustannie, po cichu i bez niecierpliwości zastanawiam się jak będą wyglądały gry przyszłości. Czy ekrany będą bardziej powyginane? 😮 Czy wszystko pójdzie w stronę VR, streaming? Na pewno będą bardziej realne, w końcu nieustannie wszyscy do tego dążą, zarówno gracze, programiści i firmy wytwarzające elektronikę. Do licha z tym, wolę pikseliozę 🙂

Pozdrawiam